GRANERUD w medialnej wojnie łatwiej niż na skoczni. Nie milkną echa skandalu

Turniej Czterech Skoczni niespodziewanie rozgrywa się także w mediach i sieci. Po wypowiedzi Norwega Egnera Graneruda nie milkną jej echa. Niesportowe słowa skoczka znalazły szeroki oddźwięk.

Egnar Granerud stał się bohaterem memów i internetowych wpisów. Jego tłumaczenie sportowych niepowodzeń pechem oraz sukcesów innych szczęściem wykazały jego sportową i emocjonalną niedojrzałość.

Jego wypowiedź po konkursie w Innsbrucku była mieszanką frustracji i infantylizmu.

Warunki przez cały tydzień sprzyjały Polakom, dlatego to było bardzo irytujące widzieć go na pierwszym miejscu. Polacy mieli więcej szczęścia ode mnie, jak również od Geigera. Innsbruck to nie jest dla mnie szczęśliwa skocznia. (…) Kamil jest tak niestabilny, że jeszcze mogę go dogonić. W równych warunkach w Bischofshofen mogę z nim wygrać o 10 punktów w każdej serii. On wcale nie skacze tak cholernie dobrze, ale ma dobre wyniki – takimi słowami lider Pucharu Świata komentował nieudany dla siebie konkurs w Innsbrucku, w którym zajął dopiero 15. miejsce i stracił prowadzenie w klasyfikacji Turnieju Czterech Skoczni.

Taka wypowiedź niegodna sportowca nie mogą zostać przyjęta przychylni. Nawet norweskie media i trener skoczka skrytykowali takie słowa skoczka.

Internet był bez litości. Nawet Norwegowie potępili taką postawę po porażce. Granerud nie tylko nie radzi sobie z porażkami na skoczni ale i z falą hejtu która była nieunikniona.

„Niektórzy Polacy grożą Granerudowi przed przyjazdem do Zakopanego” – pisze „Nettavisen”, jeden z największych portali w Norwegii. I dodaje, że norweski skoczek dostaje wiele „niefajnych” wiadomości od polskich kibiców.

Pod presją mediów Granerud wydał oświadczenie tłumaczące swoje zachowanie złością. Nagrał też specjalne wystąpienie wideo dla portalu skijumping.pl

Kamil Stoch to mój sportowy idol. Staram się na nim wzorować. Oglądałem sporo jego skoków na YouTube. Na mojej playliście posiadam kompilację jego prób, które oglądam regularnie od Raw Air 2018. Raz jeszcze przepraszam, Kamil jest jednym z najlepszych w historii – mówił Norweg w nagraniu przesłanym portalowi skijumping.pl.

Ostatni konkurs 69. TCS odbędzie się w środę 6 stycznia 2021 roku w austriackim Bischofshofen. Lider, Kamil Stoch, który już dwukrotnie wygrywał całą imprezę (w 2017 i 2018 roku), ma 15,2 punktu przewagi nad Dawidem Kubackim, 20,6 nad Halvorem Egnerem Granerudem i 24,7 nad Karlem Geigerem.

Cokolwiek się stanie miejmy nadzieję, że tym tam razem Granerund uzna sportowy wynik rywalizacji jakikolwiek by nie był.

Na podstawie: skijumping.pl/Nettavisen/PP

fot. E. Sommer (PP)

Facebook Comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.