PPK. Największa porażka rządu. A miało być tak pięknie

Ogromna kampania informacyjno-propagandowa, wizję wspaniałych emerytur, dopłaty rządowe. Nic nie pomogło. PPK to największa porażka rządowych planów 2020 roku.

Po trzech fazach wdrażania PPK oraz ogromnej kampanii promocyjnej tylko jedna trzecia uprawnionych przystąpiła do programu. Eksperci zwracają uwagę, że przyczyną braku zainteresowania Pracowniczymi Programami Kapitałowymi jest brak zaufania do pomysłów rządu. Największy wpływ miały na to zawirowania wokół OFE i katastrofa poprzedniego programu mającego zapewnić dostanie emerytury w Polsce.

W programie PPK uczestnik, który zarabia średnią krajową, ma już na swoim koncie około 2,8 tys. zł, przy czym sam wyłożył 1,3 tys. zł, bezpośrednio wpłacając je na swoje konto, oraz musiał zapłacić dodatkowo około 150 zł podatku od wpłat pracodawcy – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Grzegorz Chłopek, ekspert Instytutu Emerytalnego.

Jak wynika z raportu „Podsumowanie wyników PPK na koniec 2020 roku” program spełnia swoje teoretyczne założenia. Jak oceniają eksperci ogromnym błędem było zapisywanie pracowników odgórnie do PPK. Powoduje to naturalnie poczucie „pułapki” i chęć wypisania się z programu.

Po podpisaniu umów przez firmy z trzech pierwszych faz poziom partycypacji, czyli udział osób zapisanych w PPK, to ok. 1,7 mln osób. To nieco ponad 30 proc. uprawnionych. Oznacza to, że dwie trzecie pracowników wypisało się z PPK. Twórcy ustawy zapowiadali, że długoterminowo liczą na udział nawet 50-75 proc. uprawnionych.

Największym problemem PPK jest brak zaufania do systemu. Pracownicy uznali, że jest to program rządowy, przymusowy, a de facto tak nie jest, bo w każdej chwili możemy wypłacić pieniądze – przekonuje ekspert Instytutu Emerytalnego. – Aby Polacy obdarzyli system PPK zaufaniem, trzeba pokazywać, że można rzeczywiście tymi środkami dysponować.

Najgorsze oceny uzyskuje PPK w najmniejszych firmach które będą objęte czwartą fazą wdrażania Pracowniczych Programów Kapitałowych.

Tutaj oczekiwania raczej nie są dobre, zwłaszcza że jesteśmy w fazie lockdownu i pracownicy razem z pracodawcami w takich małych zakładach borykają się z problemami – mówi ekspert Instytutu Emerytalnego.

Brak zaufania i swoista przymusowość PPK poprzez wpisywanie pracowników odgórnie do programu po doświadczeniach z OFE nie wróżą nic dobrego. Póki co program który miał objąć nawet 75 proc. pracowników nie obejmuje 30 procent a i ten odsetek spada.

Na podstawie: Newseria Biznes /bankier.pl

fot. ilustracyjne arch.PP

Facebook Comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.