Klątwa Petru? Polityczne konsekwencje szczepienia Sz. Hołowni

„Jestem w ostatniej grupie, więc będę musiał na swoją kolej trochę poczekać. W czasie pandemii liczy się każde życie. Jest stara zasada, że najpierw ratujemy ratownika” – tymi słowami 4 stycznia, Szymon Hołownia komentował zaszczepienie poza kolejnością celebrytów przez WUM. Trzy miesiące później sam przyjął dawkę korzystając z błędu systemu rejestracji szczepień. Najpierw wystąpił na konferencji prasowej z żądaniem dymisji ministra Michała Dworczaka, odpowiedzialnego za ten system. Na konferencji nie wspomniał, że jemu również przydzielono termin. O szczepieniu poinformował na swoim profilu na FB już po fakcie.

Oczywiście, Szymon Hołownia nie złamał prawa, jednak jego postępowanie dowodzi braku wyczucia politycznego, oraz altruizmu potrzebnego społecznikom. Pokazał jednak, że z światem celebrytów nie pożegnał się ostatecznie.

Polityk, przywódca, lider – wykorzystałby zaistniałą pomyłkę do promocji siebie i reprezentowanego środowiska, wykorzystałby podając ten przykład jako argument przeciw rywalom politycznym. PR-owo mógł oddać termin starszej osobie (o co nie trudno, każdy punkt ma listę rezerwową na takie przypadki), zaprosić do tego wydarzenia media. Mógł skorzystać i zdobyć parę punktów, zwłaszcza, że taka postawa byłaby odebrana jako przeciwieństwo parlamentarnych polityków i mocnym argumentem ukazującym, że chce naprawdę wprowadzić nową jakość do polskiej polityki.

Społecznik – wykorzystałby pomyłkę systemu do akcji „oddawania terminów” samemu odstąpiając termin, apelowałby o taką postawę również do innych osób, którzy w wyniku błędu dostali wcześniejszy termin.

Celebryta – nie patrzy na wszystkie wyżej wymienione argumenty i postawy. Przyjmuje szczepionkę, udokumentowuje to selfie i miłym zdjęciem na FB.

Tymczasem, minister Michał Dworczyk, odpowiedzialny za system rejestracji szczepień, którego Hołownia żąda głowy za chwilowy błąd systemu, chyba poraz pierwszy w polskiej polityce, przeprasza za ów błąd. Polityk przeprasza za błąd. Parokrotnie.

Sam system rejestracji szczepień i szczepienia, niewątpliwie to akcja rządu, która budzi podziw. Przyznam, że miałam wątpliwości czy nasz system zdrowotny i ten nasz „polski pech” pozwoli zaszczepić przez 3 miesiące milion osób. Nie byłam optymistką gdy słyszałam ministra Dworczaka jak opowiada o ambitnym planie szczepień. Kryzys z dostawami szczepionek (tu wina jednak UE) nie pomagał. Jednak nie możemy przejść obojętnie, gdy jednak na dzień dzisiejszy zrobiono 6,5 mln szczepień w tym drugą dawką ponad 2 mln (okres pomiędzy pierwszą a drugą dawką szczepionki jednego z producentów to 12 tyg.). Nie możemy przejść obojętnie, gdy widzimy współpracę na szczeblu wojewódzkim z dala od stolicy. Tu świetnym przykładem jest współpraca prezydenta miasta Krakowa, Jacka Majchrowskiego z wojewodą małopolskim, Łukaszem Kmitą.

Bez wątpienia minister Dworczyk ukazał więcej cech dobrego przywódcy, lidera oraz nową jakość w polskiej polityce, jaką jest przyznanie się do błędu, ale również stworzenie ambitnego planu i realizowanie go, niż kreowany na „nową jakość” Hołownia. Ten, z kolei ukazał nie tylko celebryckość swej osoby, ale złe cechy przypisujące swym rywalom politycznym.

Ryszard Petru również nie złamał prawa, jednak w środku protestu opozycji, kreowany na jej lidera, opuścił po cichu protest, udając się na słoneczną Maderę.

KPRM
KPRM
Facebook Comments