Literacka Nagroda Nobla dla Władysława Reymonta
W czwartek 13 listopada 1924 roku Akademia Szwedzka w Sztokholmie postanowiła nagrodzić Władysława Stanisława Reymonta za monumentalną powieść „Chłopi”, przedstawiającą życie polskiej wsi przełomu XIX i XX wieku.
,,Chłopi” to czterotomowa epopeja, którą Władysław Reymont tworzył w latach 1901-1908, ukazywała się w odcinkach w „Tygodniku Illustrowanym” w latach 1904-1909. Akcja powieści obejmuje dziesięć miesięcy – od września do lipca na przełomie XIX i XX wieku – i rozgrywa się w małej wiosce Lipce i podzielona jest na cztery części, odzwierciedlające cykl przyrody: „Jesień”, „Zima”, „Wiosna” i „Lato”. Władysław Reymont pisząc ,,Chłopów” miał już w swoim dorobku takie utwory, jak: ,,Ziemia obiecana”, ,,Komediantka” i ,,Fermenty”. Dzieło zaskakiwało rozmachem artystycznym i nowatorską, jak na owe czasy, narracją. Wybitny historyk i krytyk literatury, profesor Kazimierz Wyka wyróżnił w ,,Chłopach” trzy typy narracji: „wsiowy gaduła”, „stylizator młodopolski” oraz „obserwator realistyczny”.
Literacka Nagroda Nobla, przyznawana za „najwybitniejsze dzieło literackie o idealistycznej tendencji”, doceniła epicką narrację Władysława Reymonta oraz jego realistyczny i poetycki sposób przedstawienia życia wsi polskiej. Mimo to decyzja Komitetu Noblowskiego w 1924 roku była zaskoczeniem – innymi kandydatami do nagrody byli tacy pisarze, jak: Maksym Gorki, Thomas Hardy, Blasco Ibanez, Thomas Mann, Sigrid Undset i Stefan Żeromski. Nagroda dla polskiego autora, oprócz docenienia walorów literackich „Chłopów”, miała również wymiar polityczny – podkreślała międzynarodowe uznanie dla Polski, która po 123 latach niewoli odzyskała niepodległość w 1918 roku. Pierwsze wzmianki o sukcesie pisarza dotarły do Polski wieczorem w czwartek 13 listopada 1924 roku.

Władysław Reymont na fotografii z 22 czerwca 1897 roku. Źródło: Wikipedia Commons / domena publiczna
Sam pisarz, w liście z piątku 14 listopada 1924 roku, tak opisuje uczucia związane z otrzymaniem nagrody:
„Sprawiła mi nie radość, a głębokie wzruszenie. Mówiąc otwarcie […] nie miałem żadnej nadziei. […] Na cóż ja mogłem liczyć? Chyba na jakiś szczęśliwy wypadek. I prawdopodobnie ten jakiś nieprzewidziany wypadek zwyciężył. […] Oszołomiony jestem tą niespodzianką. I w takich okolicznościach przyszła, że wygląda na gorzką ironię życia. Bo na cóż mi to wszystko? Chory jestem, miałem świeżo zapalenie płuc […]. Odszedłem wewnętrznie od świata i spraw jego. Marzyłem jeno o ciszy i możności spokojnego pracowania, jak o największym szczęściu. Naraz otwierają się wielkie drzwi rozgłosu”.
Wielki sukces został przyjęty z prawdziwym entuzjazmem w kraju, który zaledwie kilka lat wcześniej odzyskał niepodległość. Hołd pisarzowi składali przedstawiciele władz i wszystkich grup społecznych, zwłaszcza chłopów. Ruszyła lawina przekładów dzieł Władysława Reymonta na języki obce. Triumf przyszedł jednak zbyt późno. Chory na serce pisarz nie mógł osobiście udać się do Sztokholmu, by odebrać zaszczytne wyróżnienie. Bardzo nad tym ubolewał. W jego imieniu dostał ją polski przedstawiciel dyplomatyczny w Szwecji, Alfred Wysocki.
Stan zdrowia noblisty coraz bardziej się pogarszał. Po wyprawionych w podtarnowskich Wierzchosławicach wielkich dożynkach reymontowskich z 15 sierpnia 1925 roku, we wrześniu nastąpiło tak wielkie pogorszenie stanu zdrowia, że trzeba było skorzystać z leczenia w poznańskim szpitalu (z Kołaczkowa było najbliżej). Pod koniec października Reymontowie przyjechali do Warszawy, by tam spędzić zimę. W końcu, jak sam pisarz pragnął, chciał umrzeć w Warszawie i spocząć na Cmentarzu Powązkowskim. Miejsce sam sobie wybrał.
Na dwa tygodnie przed śmiercią Władysław Reymont napisał: ,,Śmierć nie jest straszna, straszne jest tylko życie i cierpienie”. Był już tak słaby, że zaledwie podtrzymywany mógł przejść parę kroków przez pokój, nawet pisanie przychodziło mu z trudem. A tak bardzo chciał dokończyć powieść z życia Polonii amerykańskiej (Z obcej ziemi) i jeszcze napisać książkę o bracie Albercie Chmielowskim, którego znał osobiście.

Władysław Reymont na fotografii z 1915 roku. Źródło: Wikipedia Commons / domena publiczna
2 grudnia 1925 roku odwiedził Władysława Reymonta ksiądz profesor Władysław Szczepański. Wtedy pisarz skorzystał z możliwości spowiedzi, a następnego dnia z rąk księdza profesora Władysława Szczepańskiego przyjął Komunię św. W nocy z 4 na 5 grudnia 1925 roku rozpoczęła się agonia. Przy chorym czuwała żona, a także jego siostrzeniec Jan Załęski i krewny – kapitan Kamil Munkiewicz. Jeden z najwybitniejszych i najważniejszych pisarzy w dziejach literatury polskiej, słynny noblista umarł w spokoju, przytomnie, z godnością…
Kacper Mizdal, pasjonat historii, autor popularnego w mediach społecznościowych cyklu ,,Historia z Kacprem”.
