Miała zginąć wepchnięta pod tramwaj! Działaczka LGBT złożyła zeznania

Szerokim echem w mediach społecznościowych odbiła się sprawa Mai G. Znana działaczka środowisk LGBT miała być wepchnięta pod tramwaj. Prokuratura wyjaśniła sprawę zamachu którą ujawniła organizacja Kampania Przeciw Homofobii.

Aktywistka warszawskiego środowiska LGBT Maja G. znana pod pseudonimem „Lu” miała zostać wepchnięta pod tramwaj w październiku 2020 roku. Zamach szeroko komentowano w mediach społecznościowych jako kolejny homofobiczny atak.

W nagłaśnianie sprawy włączyła się między innymi organizacja Kampania Przeciw Homofobii. Sama pokrzywdzona nie zgłosiła jednak sprawy na policję. Dochodzenie podjęła jednak prokuratura okręgowa (Warszawa-Praga). Wniosek w tej sprawie złożył Instytut Ordo Iuris.

Jak się okazało w toku przesłuchań Maja G. kłamała w sprawie zamachu na swoje życie. Jej zeznania były niespójne. Nie potrafiła nawet wskazać miejsca w którym zbrodniczy zamach miał nastąpić. Sprzeczności pojawiły się także w opisie zajścia. W toku zeznań Maja G. raz twierdziła, że została wepchnięta pod tramwaj, raz wciągnięta.

Składająca zeznania ofiara zamachu, który jak się okazało nie miał miejsca, kłamała także mówiąc, że wstać z torowiska pomagał jej motorniczy. Nagrania z monitoringu warszawskich tramwajów nie uwieczniły takiego zdarzenia. Nie ma też świadków rzekomego zamachu. Także motorniczy który miałby pomagać kobiecie nie odnalazł się.

Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga wniosła także zapytanie do KPH o dostarczenie informacji o zamachu o którym Kampania Przeciw Homofobii tak chętnie pisała. Odpowiedzi nie otrzymano.

Wobec takich ustaleń prokuratura odmówiła wszczęcia postępowania o usiłowanie zabójstwa. Wszystkie doniesienia o kolejnej próbie mordu na działaczach LGBT okazały się kolejnym fake news`em.

Źródło: OI/PP

fot. arch.PP

Facebook Comments