Nie usłyszymy już Krzysztofa Krawczyka. „Bóg zaprosi mnie do niebiańskiego chóru”

Jeden z ostaniach artystów którzy swoją karierą połączyli wieki i epoki jest Krzysztof Krawczyk. Muzyk znany jeszcze z festiwalowych scen PRL odchodzi. Sam stwierdził, że czeka na niego miejsce w „Niebiańskim Chórze”.

Krzysztof Krawczyk jest pogodzony nie tylko z końcem kariery ale i nadchodzącą (wg niego) śmiercią. Przyjął ostanie namaszczenie i deklaruje przyszłe występy w niebie.

Bóg mój zaprosi mnie do swego niebiańskiego chóru. Zapewne skieruje mnie do sekcji polskiej, a tam spotkam tak wielu moich przyjaciół – powiedział piosenkarz w rozmowie z se.pl.

Żona Krawczyka poinformowała, że Krzysztof nie wróci już na scenę.

Nie będzie dawał koncertów. Za bardzo boimy się koronawirusa. Na szczęście żyliśmy skromnie i mamy oszczędności. Muzycy znaleźli inna pracę, chórek i kierowcy też – dodała.

Finiszując w biegu mego życia nie wypatruję jednak napisu meta. Jako człowiek wierzący wiem, że dla mnie nie ma mety, bo przede mną jest horyzont, w którego stronę zmierzam. – powiedział Krzysztof Krawczyk w rozmowie z se.pl.

 

Facebook Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.