Nowa broń Łukaszenki do walk miejskich

Naziemny dron bojowy „Modliszka” trafił do białoruskiej armii. Ma być przydatny w walkach na terenach miejskich.

Białoruś pogrążona w permanentnym kryzysie politycznym, społecznym i gospodarczym próbuje straszyć prezentując nowe uzbrojenie. Kraj skonfliktowany z Polską, Litwą, Ukrainą oraz bojkotowany przez większość demokratycznych krajów na świecie zaprezentował nowe uzbrojenie. Oczywiście jedynym chętnym do pokazania tego kanałem telewizyjnym była rosyjska telewizja państwowa.

Prace nad robotem bojowym trwały od roku 2017. Ostatecznie nowy pojazd został nazwany „Modliszka”. Ma on być lekkim wozem do przenoszenia broni przeciwpancernej oraz przeciwlotniczej.

Trudno wskazać zalety białoruskiego produktu. Może on działać w odległości do 5 kilometrów od operatora co czyni go nieprzydatnym w celach zwiadowczych. Nie może on przez to służyć w misjach za linie nieprzyjaciela.

„Modliszka” też nie posiada żadnego opancerzenia co czyni go łatwym celem nawet dla ostrzału z broni maszynowej. Nie ma on też środków bezpośredniej obrony.

Uzbrojeniem pojazdu mają być pociski które stworzone zostały jeszcze w ZSRR. Przestarzałe rakiety przeciwpancerne i przeciwlotnicze mają być nowym wspaniałym orężem do walki z NATO.

Z uwagi na lekką konstrukcję oraz niewielki zasięg jedynym sensownym użyciem takiego robota będą walki w terenach miejskich. Według ekspertów właśnie do celów walk w mieście miła powstać nowy białoruski dron bojowy.

Jakiekolwiek jest przeznaczenie tego mało użytecznego pojazdu póki co powstały egzemplarze testowe. Białoruski dyktator w swoim stylu ogłosił, że „Modliszka” ma być hitem eksportowym białoruskiego przemysłu militarnego. Wobec sankcji gospodarczych nałożonych na Białoruś i nikłe zalety „Modliszki” fantazje Łukszenki o miliardach dolarów od przyszłych nabywców są równie uprawnione jak jego prezydentura.

Źródło: pp

fot.GD

Facebook Comments