Show nad trumną Krawczyka. Przepychanki i medialne szambo po śmierci artysty

W tabloidach trwają wzajemne połajanki po pogrzebie Krzysztofa Krawczyka. Wzajemne oskarżenia oraz polemiki rozgrzewają media. Pamięć o Krawczyku niszczy walka o sławę nad trumną artysty.

Spór Andrzeja Kosmali, menadżera Krzysztofa Krawczyka z Marianem Lichtmanem rozgorzał na dobre. Obaj panowie oskarżają się o lansowanie się na pogrzebie Krzysztofa Krawczyka i licytują który był większym przyjacielem zmarłego.

W tle sporu są zadawnione konflikty. Kosmala oraz trzecia i ostatnia żona Krawczyka byli negatywnie nastawieni do przyjaciół artysty z początków jego kariery w zespole Trubadurzy. W tym to właśnie zespole w 1963 roku debiutował Krawczyk, grając wspólnie z Lichtmanem, Sławomirem Kowalewskim, Jerzym Krzemińskim i Bogdanem Borkowskim.

Kosmala który zmonopolizował kontakty z Krawczykiem na długie lata był wrogi utrzymywaniu kontaktów z dawnymi kolegami. Kosmala także zmonopolizował kwestie wydawnicze i prawa do jego utworów. Wspólnie z Ewą Krawczyk, trzecią i jak się okazało ostatnią żoną Krawczyka, Kosmala stworzyli wokół zmarłego sieć w której musiał funkcjonować. Kosmala i Ewa Krawczyk kreują się na jedynych godnych wypowiedzi o artyście po jego śmierci.

Lichtmanowi zarzucają ponadto, że „przepychał” na pogrzebie by być bliżej kamer i fotoreporterów. Ewa Krawczyk która kładąc się teatralnie na trumnę stała się „gwiazdą” pogrzebu nie widzi nic niestosownego w swym występie.

Lichtman odpiera zarzuty o „przepychanie” się faktem, że dzięki niemu do trumny ojca mógł podejść syn Krzysztofa Krawczyka ukryty w dalszych rzędach żałobników.

Medialne show trwa. Obie strony mają swoje pięć minut kosztem artysty który odszedł jako artysta drogi dla kilku pokoleń. Wspaniałą spuściznę Krawczyka obecnie zepchnęły na dalszy plan wzajemne połajanki i medialne występy.

Na podstawie: fakt/se/PP

Fot.nadesłane

Facebook Comments