Szczepienia na covid to niekończący się biznes. Szef Pfizera o konieczności 3 dawki

Nie od dziś wiadomo, że rynek medyczny w Polsce jest jednym z tych które notują najwyższy wzrost. Rokrocznie zwiększa się kwota wydawana przez Polaków na różnego rodzaju leki i suplementy.

Teraz do tego mogą dojść jeszcze szczepionki. O ile rokroczne szczepienia na grypę nie są zbyt popularne i wymagają specjalnych akcji propagandowych o tyle jeśli chodzi o szczepienia na covid staje się to potrzebą wielkiej wagi. Niemalże sprawą życie i śmierci. Czasem nazbyt dosłownie.

Po wybuchu pandemii koronawirusa na świecie niemal wszyscy podnieśli potrzebę jak najszybszego opracowania szczepionki. I to się udało w rekordowym tempie, niespełna roku. Obecnie trwają masowe szczepienia.

Gdy jednak spojrzymy na całą sprawę z punktu widzenia biznesowego to możemy dostrzec walkę pomiędzy Astra Zenecą, Pfizerem i Johnson&Johnson w sprawie tego, która szczepionka jest szkodliwa i powoduje zakrzepy. Wyeliminowanie jednej szczepionki z rynku powoduje wzrost dochodów innej firmy produkującej szczepionkę.

Jak by tego było mało, szef Pfizera zapowiedział, że po przyjęciu dwóch dawek szczepionki będzie potrzebne jeszcze jedna, która utrwali jej działania. Dodatkowo prawdopodobnie takie szczepienia będziemy musieli przechodzić rokrocznie.

Musimy zobaczyć, jaka będzie sekwencja i jak często będziemy to robić, to się okaże. Prawdopodobny scenariusz jest taki, że będzie potrzebna trzecia dawka szczepionki, gdzieś pomiędzy 6 a 12 miesiącem od zaszczepienia, a potem będzie co roku ponowne szczepienie. Wszystko to musi zostać jednak jeszcze potwierdzone. W tym wypadku nowe warianty koronawirusa odegrają kluczową rolę. Niezwykle ważne jest ograniczenie puli osób, które mogą być podatne na wirusa

– wyjaśniał szef Pfizera Bourla.

Facebook Comments