Dlaczego tyjemy zimą? Jak tego uniknąć?

Zimowa otyłość, wiosenne powroty do formy. To cykl powtarzany przez wielu. Przybieranie na wadze w ziemie jest procesem uważanym za naturalny, jednak powrót do wymarzonej sylwetki może być trudny. Lepiej jest uniknąć zimowego wzrostu wagi niż potem walczyć z jego skutkami.

Człowiek jak każde „zwierze” reaguje instynktownie na zmiany pór roku. Dla naszych przodków pradziejowych czas zimy był okresem spadku aktywności oraz konsumpcji zapasów. Także w wiekach średnich i późniejszych epokach, ludzie którzy zajmowali się gospodarką rolną ograniczali swoją aktywność zimą.

Także dieta w okresie zimowym zmieniła się. Brak naturalnych pokarmów roślinnych wymuszał dietę opartą na mięsie i tłuszczach zwierzęcych.

Te zdawałoby się zapomniane atawizmy kształtowały się tysiące lat. Człowiek współczesny do dziś instynktownie w ziemie ogranicza swoją aktywność mimo że współczesna cywilizacja nie wymaga tego.

Zmienia się też nasza dieta. Organizm człowieka XXI wieku zamieszkałego naszą strefę klimatyczną był kształtowany ewolucyjnie przez tysiące lat. Nawyki naszych przodów z paleolitu nie są nam obce i w zimowym czasie chętniej sięgamy po potrawy tłuste i mięsne.

Takie „obciążenie” ewolucyjne powoduje przybieranie na wadze w ziemie. Ograniczona aktywności i bogatsza kalorycznie dieta prowadzą do wzrostu masy.

Zdając sobie z tego sprawę powinniśmy podejmować świadome decyzje dietetyczne w okresie zimowym. Warto liczyć kalorie a ich spożycie przy niższej aktywności fizycznej ograniczyć o 10 – 15%.

Drugim antidotum na „zimową oponkę” jest utrzymanie właściwej aktywności fizycznej. Spacery, ruch na świeżym powietrzu i siłownia powinny być szczególnie ważne w ziemie.

Siłownie i klub fitness przeżywają oblężenie na wiosnę, niestety wtedy walka z zimową otyłością jest już trudniejsza niż zapobieganie jej przez świadome decyzje żywieniowe oraz aktywność fizyczną.

Źródło: portal-polski.pl

fot. ilust.

Facebook Comments